Ściąganie sposobem na zdanie

Plagą polskich szkół podstawowych, średnich oraz wyższych jest ściąganie. Uczniowie i studenci, nie dowierzając własnej wiedzy i umiejętnościom, nagminnie korzystają podczas sprawdzianów z pomocy pseudonaukowych oraz sporządzonych wcześniej mini notatek. Do tego rozwijają system komunikacji między sobą i konsultowania rozwiązań konkretnych zadań. Tu wymagana jest pewna doza inteligencji potrzebna, by właściwie odczytywać nadawane sygnały. Oraz przekonanie co do poziomu wiedzy i dobrego przygotowania osoby, która innym podpowiada. Praktyka życiowa pokazuje, że uczniowie naprawdę zdolni i przygotowani raczej nie są zainteresowani podpowiadaniem inny. Boją się stracić dobrą reputację, na którą długo pracowali. Na Zachodzie ściąganie jest tępione przez władze szkolne; system wzajemnego wsparcia miedzy uczniami nie jest też tak rozbudowany, gdyż traktują oni siebie nawzajem jako potencjalną konkurencję na rynku pracy. W Polsce zaś istnieje niestety społeczne przyzwolenie na ściąganie, także wśród nauczycieli i wykładowców. Jest ono odbierane jako sposób na ułatwianie sobie życia i stanowi dowód na zaradność życiową. Nauczyciele przymykają oko na ściąganie podczas ważnych egzaminów państwowych kierowani chęcią podtrzymania dobrej opinii o poziomie nauczania w danej szkole. O którym przecież świadczy wysoki poziom zdawalności matury czy egzaminu gimnazjalnego.

Both comments and pings are currently closed.