Trudny wybór podstawówki

Co roku rodzice dzieci kończących edukację w przedszkolu stają przed nielada wyzwaniem. Choć wielu może to wydawać się śmieszne i niedorzeczne, w dużych miastach, w których liczba i rodzaje szkół są roku większe wielu rodzicom wybór szkoły podstawowej spędza sen z powiek. Rodzice, którzy są zdecydowani na szkołę państwową w okolicy zamieszkania, mają do sprawdzenia tylko czy ta, do której jest najbliżej na pewno im odpowiada. Czy przypadkiem dzieci od zerówki nie uczą się niemieckiego zamiast angielskiego, albo odwrotnie, czy może ta, do której jest 3 minuty dalej ma klasy sportowe, sukcesy matematyczne, czy kółko teatralne. Albo czy ta, do której przed ósmą jest korek jak po Sylwestrze na Zakopiance, przypadkiem nie ma najlepszych wyników w egzaminie szóstoklasistów. Dramatyczny przebieg wyboru szkoły mają natomiast ci, którzy chcą aby dziecko chodziło do prywatnej lub społecznej. Nie dość, że najpierw spędzają długie godziny w kawiarniach rozmawiając gdzie jest jaka szkoła, to po osobistym rekonesansie wszystkich wybranych muszą zapłacić za egzaminy wstępne, dostarczyć na nie dziecko, a potem oczekiwać na telefon lub e-mail, czy dziecko się dostało, czy nie dostało. Jeśli się dostało uff, jeszcze tylko wpisowe i średnia krajowa pensja co miesiąc na konto szkoły i gotowe. A jeśli się nie dostało?

Both comments and pings are currently closed.